Minęło już półtora miesiąca od naszego pobytu w Paryżu, a dopiero teraz znajduję czas, by podzielić się z Wami naszymi zdjęciami (niestety dopiero teraz…).  Jak zwykle w naszym wypadku całkiem niespodziewanie zamieniliśmy kolejność wycieczek, więc do stolicy Francji pojechaliśmy  po powrocie z Grecji. O ile ta pierwsza to podróż we dwoje, o tyle druga to już rodzinna wyprawa. Obiecaliśmy Nicolaskowi, że “jak mamusia i tatuś  wrócą, to pojedziemy na duuużą wieżę”. Nie dziwcie się więc, że najwięcej zdjęć z pierwszego dnia to właśnie te z wieżą Eiffla w tle. Nie mogło się obyć inaczej, jak pierwsze co, po zameldowaniu w hotelu skierować swoje kroki w wiadomym kierunku. Ze stacji metra Porte De La Chapelle dojechaliśmy do Concorde i wysiedliśmy na Place de la Concorde. Już zaopmniałam jak Paryż jest zachwycający. Nawet Misiek przyznał, że potrzebowaliśmy odświerzyć pamięć, jak pięknie jest w Paryżu. Plac Concorde z pomnikiem Obelisque de Louxor w centrum jest kwitesencją Paryża. Stojąc tu chciałbyś pójść w każdą z możliwych ulic. Mamy do wyboru ogordy Luwru,  L’eglise de la Madeline, spacer nad brzegiem Sekwany czy Avenue des Champs-Elysees. My udaliśmy się sławną Aleją Elizejską. Idąc w kierunku Łuku Tryumfalnego, nie omijajaliśmy tak ważnych punktów na mojej mapie jak sklepy 😉 Laduree czy sklep Disney’a, w którym Nicolas co chwila krzyczał “wow”, widząc swojego ulubieńca Myszkę Miki 🙂 Champs-Elysees jest jedną z najbardziej zatłoczonych ulic Paryża, więc kiedy zaczął doskiwerać nam zgiełk skręciliśmy w jedną z ulic w kierunku Sekwany, by tu idąc brzegiem rzeki zachwycać się widokiem chyba najpopularniejszej wieży na świecie. Sami byliśmy zaskoczeni, kiedy pokazaliśmy Nicolasowi wieżę Eiffla, a On powiedział “duuuża wieża”. Od tego czasu za każdym razem, kiedy wyłaniała się spośród budynków nasz Synek raczył nas o tym informować ;))) Wciąż nie wychodzę z zachwytu! I do tej pory Nicki widząc na zdjęciu wieżę Eiffla wyciąga rączki do góry i mówi “duuuża wieża” 🙂 Równie wielkie wrażenie na Nickim zrobiła Sekwana, a raczej “ruch” na Sekwanie. Przepływające barki z turystami to coś od czego nie mógł oderwać wzroku. Mimo że statki to nie samochody, je również nazywa “brum brum”. Myslę, że ze statkami u Nicolas’a może konkurować jedynie jazda komunikacją miejską. To była prawdziwie “survivalowa” przygoda! Autobus, który do tej pory oglądał tylko z perspektywy swoich 80 cm lub wózka, a teraz po raz pierwszy był pasażerem 😉 I oczywiście zatłoczone metro, gdzie Nicolas nie powstrzymywał się od komentowania wszystkiego i zaczepiania innych podróżujących (nikt oczywiście nie rozumiał wywodów dwulatka, ale niewątpliwie był atrakcją).  Kiedy dotarliśmy pod wieżę Eiffla zapadał już zmrok. Moim dziecięcym marzeniem była przejażdżka karuzelą z wieżą Eiffla w tle. I mimo protestów Synka spełniłam to marzenie. Ja miałam frajdę, ale przy okazji okazało się, że Nicolas nie przepada za karuzelami i lakierowanymi zabawkami… Na Jardins du Trocadero zostaliśmy jeszcze długo po zachodzie słońca. Odpoczywając na trawie z lampką wina, mając u podnóża wieżę Eiffla dzień mogliśmy zaliczyć do tych wyjątkowych… i spędzonych we Trójkę.

sweetmommylifeparis184209131035211247

sweetmommylifeparis1814171828

sweetmommylifeparis28231859

sweetmommylifeparis186667891906

sweetmommylifeparis187386

sweetmommlifeparis2112271974

sweetmommylifeparis19481961

sweetmommylifeparis189251902155

sweetmommylifeparis1844192019741965

sweetmommylifeparisdomymody

sweetmommylifeparis2096

sweetmommylifeparis2003357681

sweetmommylifepariskaruzela

sweetmommylifeparis2102