Co mi daje bycie mamą?

Długo nie mogłam się przyzwyczaić do gaworzenia dziecka za ścianą. To prawda – sytuacja mnie zaskoczyła i nigdy się z tym nie kryłam. Jednak dzisiaj nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie być tego Małego Brzdąca, który co chwila podbiega i prosi “mmm.mmm”, robiąc dzióbka, co znaczy, że chce całusa. Słodziak! Co dało mi zostanie Mamą? Ciśnie się: szczęście – oklepane, prozaiczne, ale słusznie wymieniane na pierwszym miejscu, kiedy myślę o Rodzinie. Wcześniej moją najbliższą rodziną był mój Mąż i nasze wspólne życie też sprawiało, że czułam się szczęśliwa i specjalnie niczego mi nie brakowało. Czy posiadanie Dziecka dopełniło szczęścia? Być może. Choć jestem przekonana, że wcale to nie znaczy, że konieczne jest urodzenie dziecka, żeby prowadzić szczęśliwe życie rodzinne. Dziecko powoduje, że ta rodzina wygląda inaczej. Jest Ktoś Trzeci, kto łączy nas na zawsze. Ludzie różnie pojmują szczęście. Dla mnie nie zawsze jest to uśmiech od ucha do ucha, bieganie po łące i totalna beztroska. Myślę właśnie wręcz przeciwnie. To troska o najbliższych przyczynia się do mojego szczęścia. Odkąd zostałam Mamą czuję się po prostu potrzebna. Wiem, że mam niemały wpływ na tę drobną Istotkę i chciałabym spisać się jak najlepiej. A żeby osiągnąć ten cel sama muszę pracować nas sobą. Odkąd jest Nicolas czuję tę presję, by być lepszym człowiekiem. Teraz częściej zastanawiam się, zanim coś powiem – a wierzcie mi, że dla mnie jest to olbrzymie wyzwanie. Mam świadomość, że to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami nie jest sprawą tylko moją i Męża, ale też naszego Dziecka. Bardzo pragnę, by na hasło “dom rodzinny”, kiedyś w przyszłości robiło się Nicolasowi tęskno do czasów dzieciństwa. Nikt też tak, jak Dziecko nie szlifuje mojej cierpliwości – a ona nie była moją najlepszą stroną. Lubię o czymś pomyśleć i mieć to już, teraz w tej chwili zrobione. Jasne, że stokroć wolę te wieczory, kiedy położę Nickiego do łóżeczka, przeczytamy książeczkę, pomodlimy się, po czym On grzecznie przytuli się do swojego BUBU i po prostu uśnie. Jednak od czasu do czasu (nieczęsto) nie jest tak kolorowo. I wówczas wychodzę z podziwu dla samej siebie: jak to jest możliwe, że potrafię spokojnie kończyć swoje zajęcia w kuchni czy porządkując dom po całodziennej zabawie, kiedy On zdziera gardło, bo nie podoba Mu się, że musi spać…? W takich momentach szczerze nie poznaję sama siebie – zdobywam się na wyżyny panowania nad sobą i cierpliwości. Kiedy tak się już ocknę z mojego podziwu ;), Nicki już smacznie śpi. Oj, żebym tak miała tyle cierpliwości do innych (“Na przykład do mnie”  – komentarz Męża). Wyzbyłam się jeszcze czegoś… Jest to coś, o czym się zazwyczaj nie mówi głośno: zbytniego przejmowania się sobą. Wcześniej całe nasze życie i plany kręciły się tylko wokół naszej Dwójki. Teraz zawsze musimy pomyśleć o Nicolasie. I choć nie zrezygnowaliśmy z naszego stylu życia, zajęć, podróży, to jednak Dziecko zmienia nasze nastawienie. W dalszym ciągu dbamy o swoje relacje i potrafimy cieszyć się tym czasem, który mamy dla siebie, kiedy Nicki śpi. Nie zawsze muszą być to wielkie wyjścia, żeby było miło. Już przed urodzeniem dziecka, kobieta wykazuje pierwsze symptomy myślenia najpierw o maleństwie. Ile to razy zdarzyło się Wam zrezygnować z zakupu czegoś dla siebie, a w zamian kupiłyście coś dla dziecka? Na początku nie zauważałam tej wewnętrznej zmiany. Im dłużej o tym rozmyślam, dochodzę do wniosku, że to jest naprawdę duże osiągnięcie, które przychodzi niezauważone razem z “fasolką w brzuszku”. Chyba żaden rodzic nie rezygnuje z tylu spraw na rzecz innych, ile jest w stanie zrezygnować dla swojego dziecka. Pojawienie się Nicolas’ka sprawiło, że nigdy wcześniej nie byłam tak pewna siebie, jak teraz. Nie wyzbyłam się kompleksów (bycie mamą dało mi też parę nadprogramowych kilogramów ;)), ale z nimi potrafię sobie poradzić, dzięki temu, o czym pisałam wcześniej – nie skupiam się zbytnio na sobie. Moja pewność siebie nie dotyczy tyle wyglądu, a wyrażania swoich myśli i uczuć. Potrafię, jak zawsze zająć swoje stanowisko, ale o wiele lepiej go bronię. Moja pewność siebie wpływa też na konsekwencję w działaniu – a to zaś zdaje mi się niezbędne przy wychowywaniu dziecka. Co daje mi bycie mamą? Choć na początku tak o tym nie myślałam, dzisiaj wiem: Dzięki Dziecku jestem lepszym człowiekiem 🙂

sweetmommycosdlamamy6199

sweetmommycosdlamamy6186

sweetmommycosdlamamy6169koszula oversize-H&M/spódnica-Bershka/sandały-butik w rodzinnym mieście/okulary przeciwsłoneczne,łańcuszek-Primark/bransoletki-Wibra

sweetmommycosdlamamy6162

sweetmommycosdlamamy6158

sweetmommycosdlamamy6155

sweetmommycosdlamamy6174

sweetmommycosdlamamy6212

sweetmommycosdlamamy6211

sweetmommycosdlamamy6229NICOLAS: koszula-Wibra/spodenki-Zeeman/kaszkiet-Primark

sweetmommycosdlamamy6239

sweetmommycosdlamamy6226

 

 

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. Piekny post i sliczne zdjecia!

  2. Magda

    Piękna i profesjonalna sesja, bardzo mi sie podoba twój look 😍

Dodaj komentarz