Zainspirowana moją duchową Siostrą postanowiłam zorganizować podobne, jak Ona „lumpeksowanie”. Nazwa mało wdzięczna, ale impreza to już inna sprawa 😉 Też uważacie, że słowo „lumpeks” kojarzy się z czymś zaniedbanym, porzuconym o specyficznym zapachu i nikłej jakości. Inaczej już odbieramy określenia „vintage shop”, „second hand” choć w gruncie rzeczy idea jest wciąż ta sama. Faktem jest, że nie każdy napotkany lumpeks to skarbnica „perełek”. Jednak z drugiej strony jak grzyby po deszczu powstają już współczesne second handy, gdzie można wyszukać całkiem ciekawe ubrania, niejednokrotnie nawet z metkami. Ja mam rękę i oko do wszelakich sale i wygrzebywania właśnie takich okazji i nie raz zdarzyło mi się wyjść z dwóch luksusowych second hand w moim mieście z metkami, jakbym kupiła rzecz w „normalnym” sklepie. Tymczasem wydałam właśnie 7 euro zamiast 70. Linda z nieperfekcyjnapanidomublog.wordpress.com promuje jeszcze inny sposób zaopatrywania swojej szafy. A mianowicie wspomniane lumpeksowanie, czyli nic innego jak imprezka powiązana z wymianą ubrań. Przyznam, że miałam mega stres, kiedy zabrałam się za organizację. Nawet dzwoniłam do Lindy upewnić się, jak to wygląda zza kulis i czy naprawdę jest tak, jak opisuje na swoim blogu. Linda w ogóle jest dla mnie autorytetem w sprawach upraszczania swojego życia – bardzo ją za to podziwiam (zerknijcie chociażby pod ten link). To pod jej wpływem bez skrupułów pozbyłam się połowy szafy. Założenia były kolejno wypunktowane na zaproszeniu, które Dziewczyny otrzymały na parę tygodni przed. Zaprosiłam siedem dziewczyn w wieku od 16 do 60. W rozmiarach od 32-42. Każda jako zaproszenie otrzymała torbę z Søstrene Grene, w której mogła przynieść ubrania, jakie już jej nie służą. Warunkiem było, by były one zdatne do dalszego użytku i sprawiania radości nowej Właścicielce. Torbę tę zabierała z powrotem ze sobą z nowymi zdobyczami. Każda z nas przygotowała też coś do zjedzenia czy wypicia. To jest proste. Miałam inne obawy. A co jak kilku spodoba się jedna rzecz? Czy się dogadamy? Czy się nie po obrażamy na siebie? – a tego nie chciałam najbardziej na świecie! Linda przekonywała mnie, że jeszcze nigdy nic podobnego jej się nie przydarzyło. Zaufałam Jej, chociaż stres w dalszym ciągu był. Minął w momencie, w którym we trzy spojrzałyśmy na jedną spódnicę, ale wiedziałyśmy, że najlepiej pasuje do jednej z nas. Kiedy na wieszaku zawisła sukienka i wszystkie jak jeden mąż uznały, że to jest ewidentnie mój styl (nim ja sama zdążyłam to zauważyć). Niestety okazała się troszkę za duża, ale szybko znalazła nową Właścicielkę. Dziewczyny nie zawiodły. Przyniosły za sobą nie tylko pełne torby, które im podarowałam, ale i kartony wypchane po brzegi ubraniami, akcesoriami, torebkami i kosmetykami, które nadają się do oddania innym, ponieważ nie są  „użytku osobistego”. Na wystawkę przeznaczyłam moją ławeczkę do ćwiczeń, ale zajęłyśmy jeszcze kanapę i podłogę. Cieszę się, że praktycznie wszystko znalazło swój nowy dom.  Pozostałości także mają drugie życie. W niektórych ubraniach „widziałyśmy” nasze Koleżanki, które nie były z nami na imprezie, ale uznałyśmy za dobry pomysł podarować Im te rzeczy (trafiły do Nich już na drugi dzień). Resztę natomiast spakowałyśmy dla Potrzebujących. Był to bardzo przyjemny czas spędzony w przemiłym towarzystwie. Dziękuję Wszystkim Dziewczynom! Już myślę o kolejnym takim spotkaniu. sweetmommylifelumpekswoanie1459

sweetmommylifelumpekswoaniepart11477Nasze pole bitwy 😉 Naprawdę było tego sporo…

sweetmommylifelumpeksowaniepart11394

sweetmommylifelumpekswoanie1469Coś na pokrzepienie żołądków…

sweetmommylifelumpeksowaniepart1zaprZaproszenia i to, co już czeka na transport powrotny do nowego domu.

sweetmommylifelumpeksowanie1487Moje „łupy” (sweterek od Ralph Lauren dla Nicki’ego!) i spakowane ubrania, które nam pozostały.

 

 

ZOBACZ WIĘCEJ:

sweetmommylifelumpeksowanielinddarest

sweetmommylifeweekendpart3rest

sweetmommycosdlamamykonmarirest