Weekend in London – second day

Jak sobie obiecałam, tak było. Kiedy mój Mąż już słodko spał, ja wciąż z mapą metra w ręku przygotowywałam plan zwiedzania na następny dzień. Wstaliśmy wcześnie rano, tzn. o 8.00 😉 i zeszliśmy do hotelowej restauracji na pożywne, angielskie śniadanko. Mmm… Pełni energii udaliśmy się na naszą stację West Brompton (genialna lokalizacja). Stamtąd pierwszy punkt programu: stacja Westminster i Big Ben – którego nie mogłam się doczekać! – i słusznie! Nie tylko Big Ben, ale całe Palace of Westminster – imponujący budynek. Duże WOW! Z mostu obstrykaliśmy parlament i London Eye po drugiej stronie Tamizy. Spędziliśmy tam najwięcej możliwie czasu, spacerując w kierunku Westminster Abbey. Po drodze (oprócz oczywistych już tłumów ludzi) minęliśmy londyńskie czerwone budki telefoniczne, i to nie jedną, nie dwie, ale kilkanaście postawionych wokół Parliament Square. Zupełnie, jakby władze miasta rozumiały ten turystyczny, londyński must have, czyli zdjęcie w budce telefonicznej (oczywiście też takie mam!). Tego dnia sporo czasu poświęcaliśmy na fotografie street style. W tym celu udaliśmy się do Somerset House, gdzie trwała wystawa Fashion Utopias. Po chwilce tam spędzonej wróciliśmy w rolę typowego turysty. Wsiedliśmy w metro na Embankment w brązową linię Bakerloo i wysiedliśmy na znajomym już Piccadilly Circus. Tym razem zależało mi na innych atrakcjach, niż te, które zobaczyliśmy dzień wcześniej. Koniecznie chcieliśmy poczuć klimat dzielnicy China Town. Czerwone lampiony i apetyczny zapach to coś, co Was tam przywiedzie – gwarantuję. Wiele słyszałam o sklepie M&M’s World, który jest całkiem nie daleko, przy Leicester Square. Kolejny genialny sklep w Londynie! Czekoladowe cukierki i słodkie gadżety. Cztery piętra! I kolorowa ściana z M&M’sami , gdzie człowiek ma ochotę dosłownie “wgryzać się w ścianę”. Ale zrobienie tam dobrego zdjęcia graniczy z cudem. Nie zgubienie partnera -także 🙂 Ja szybko znalazłam swoje ulubione miejsce i kurczowo się go trzymałam, mając nadzieję, że naprawdę zrobię zdjęcie, gdzie nikt mi nie wejdzie w kadr… Sklep warty Waszych odwiedzin – zapewniam wrażenia smakowe i kolorystyczne 🙂 Kiedy wyszliśmy z M&M’s World był już czas na kolejny posiłek. Przekąsiliśmy coś na szybko, ale od razu Wam zaznaczę, że jeżeli chcecie sugerować się naszym planem zwiedzania, to chwilkę poczekajcie z jedzonkiem do następnego punktu wycieczki. Trochę czasu zajmie Wam przedostanie się do dzielnicy Camden Town, ale jak dla mnie jest to jedno z najciekawszych miejsc w Londynie. Z M&M’s World wsiadamy na Leicester Square z czarną linie Northern i wysiadamy dopiero na Camden Town. Dzielnica znana ze swojej odrębności, oaza dla gotów, hipsterów i wszystkich tych, którzy “inaczej” czują modę. Londyńska bohema. Zakochałam się! Totalnie odjechana miejscówka. Dopiero w tym miejscu sens nabrał dla mnie termin “zakupy w Londynie”. Dotychczas słyszałam o akcjach dziewczyn na wyprzedaże w Primarku, Top Shopie i innych sieciówkach w centrum Londynu. Po czym na polskich ulicach widzieliśmy stylizacje inne niż w Polsce, ale wciąż takie same jak wszyscy. Owszem, moja odwaga modowa nie jest zbyt daleko posunięta, ale dopiero na Camden Town poczułam prawdziwą INSPIRACJE. Charakterystyczne budynki z wielkimi rzeźbami samolotu, butów czy osób kryły w sobie sklepy z prawdziwymi modowymi perełkami. To tu znajdziecie wyjątkowe buty, okrycia wierzchnie, nakrycia głowy czy po prostu spódnice, sukienki, bluzeczki itd. Styl Dity von Teese – proszę bardzo. Wysokie ‘trapery gotyckie’ – żaden problem. Chyba już wiem, gdzie kupuje się stylizacje na fashion week’i albo na deski teatru 😉 Osobiście polecam sklep Lily.J. Bardziej moje klimaty 😉 Ku mojemu zadowoleniu szybko znalazłam internetową sprzedaż tej marki! A wracając do jedzenia – bo przecież pozostaliście głodni. Kiedy już wydacie kasę na Camden Market, idźcie Camden High Street aż do mostu. Po lewej stronie ujrzycie Camden Lock Market. Na jednym z dziedzińców na pewno znajdziecie coś pysznego do zjedzenia. My szybko pożałowaliśmy swoich pełnych brzuchów. Obłędne zapachy, kolorowe budki i wesoła obsługa ze wszystkich stron świata, włącznie z Polish Food, gdzie skosztowaliśmy dawno nie jedzone przez nas pierogi ruskie 🙂 (Pozdrowienia dla Obsługi!). Czas pędził nieubłaganie. Deszcz padał. Ale wierzcie mi, że nie chciałam w ogóle stamtąd odjeżdżać! Przed nami pozostało już ostatnie centrum handlowe – Harrods. Na Camden Town wsiadamy do czarnej linii Northem, dojeżdżamy do stacji Leicester Square, przesiadamy się w granatową linie Piccadilly i jedziemy do stacji Knightsbridge. Dom towarowy założony przez Henry’ego Charlesa Harroda w 1849 roku. Ekskluzywne marki i artykuły z najwyższej półki począwszy od mody, poprzez elektronikę, wystrój wnętrz, artykuły dla dzieci… Siedem pięter luksusu. Oprócz asortymentu, wrażenie robi architektura (przepięknie zdobione sufity). Na piętrze z zabawkami ja mogłam wejść do pudełka lalki Barbie 😉 Zaś mój Mąż zatrzymał się na dłużej przy obiektywach, mierząc kolejne do swojego aparatu. Tutaj stanowczo trzeba patrzeć na zegarki. My daliśmy się pochłonąć na tyle, że kiedy wyszliśmy było już ciemno, ale przestał padać deszcz 😉 Nie mogliśmy sobie odmówić wieczornego spaceru nad brzegiem Tamizy, więc czym prędzej wróciliśmy do hotelu, żeby się odświeżyć i przygotować na tę przechadzkę 🙂

To był nasz ostatni wieczór w Londynie. Nazajutrz pozostało nam niewiele czasu na sesje zdjęciową i koniecznie spotkanie wiewiórek (dotychczas po parkach spacerowaliśmy już po zmroku…) oraz zobaczenie Buckingham Palace “za widoku”.

Nasz weekend w Londynie był bardzo intensywny, ale ubolewam jeszcze nad wieloma miejscami, których nie zdążyliśmy odwiedzić. Następnym razem czeka nas oczywiście British Museum, dzielnica Notting Hill i leniuchowanie w Hyde Park. Mam nadzieję, że czym prędzej uda nam się zrealizować te plany 🙂
1716sweetmommylondon

1707sweetmommylondon

1739sweetmommylondonlife

1750sweetmommylondon

page5sweetmommylondon2

1815sweetmommylondon

page1sweetmommylondon2

1897sweetmommylondon

13083sweetmommylondon

1930sweetmommylondon

page2sweetmommylondon2

1957sweetmommylondon

1960sweetmommylondon

143117sweetmommylondon

1977sweetmommylondon

2046sweetmommylondon

page4sweetmommylondon2

page3sweetmommylondon2

2068sweetmommylondon

2079sweetmommylondon

2269sweetmommylondon

2227sweetmommylondon

2292sweetmommylondon

 

 

 

 

← Previous post

Next post →

5 Comments

  1. Dziękuję za ten artykuł.

  2. Uwielbiam to, jak Pacia jest przygotowana do oprowadzania nas po mieście, które zwiedzamy. Jest w tym fenomenalna. Świetnie to widać po opisach skąd, dokąd i jak.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz