Często zwiedzając samolubnie skupiamy się na własnych doznaniach, które mam nadzieję przypodobają się też Nicolaskowi, który jest najmłodszym uczestnikiem naszych wojaży. Trzeba jednak przyznać, że równie ważnym i wymagającym. Kiedy Znajomi zaproponowali nam wspólne odwiedzenie Sea Life w Hadze uznaliśmy to za ukłon w stronę naszego Synka. Okazja, by  zrekompensować Nickiemu wszystkie nasze szybkie biegi po zabytkach architektury.

Sea Life to jak sama nazwa wskazuje miejsce przybliżający nam podwodne życie. Samo położenie nad brzegiem Morza Północnego w Schevenigen sprawia, że szybko dostosowujemy się do atmosfery. W obiekcie możemy podziwiać przeróżne okazy reprezentujące wodny świat. Witają nas uśmiechnięte płaszczki. Rozpływamy się nad kolorowymi przedstawicielami rafy. Oczywiście dla naszych dzieci największą atrakcją są błazenki – Nemo i pokolec królewski – Dori.  Oprócz tych wszystkich pięknych i z góry przyjętych za zachwycające okazów, zaskakuje nas obecność pirani! Po raz pierwszy miałam możliwość obserwować te drapieżne ryby (i nie odważyłam się włożyć palca do otwartego basenu).  Największą atrakcją Sea Life jest podwodny tunel z płaszczkami, olbrzymimi rybami, pokaźnych rozmiarów żółwiem wodnym oraz rekinami. Obiekt posiada też część zewnętrzną, gdzie znajduje się wybieg dla fok i pingwinów. Ponieważ my odwiedziliśmy Sea Life w grudniu i o dość późnej porze, więc niestety ten punkt wycieczki nas ominął.

Przyznam, że to nie za dużych rozmiarów akwarium skrywa w sobie wiele atrakcji. Miałam okazję być w takich miejscach jak wrocławskie Afrykarium i najlepszy, jaki do tej pory widziałam Loro Parque na Teneryfie, więc szczerze przyznam, że po Sea Life nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. Po raz kolejny przekonałam się, że prawdą jest, iż nie warto oceniać książki po okładce 🙂 Sea Life bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i dostarczyło sporo wrażeń. Przede wszystkim jest to świetne miejsce na wypad z Maluchami i najbardziej cieszę się z tego, że One absolutnie nie czuły się zawiedzione. Tym razem Nicolasek podziwiał rybki, krokodyle i żółwie, a nie jak było to we Wrocławiu uznał ich obecność 😉 Aktualny cennik znajdziecie pod tym linkiem. Dla nas była to naprawdę miła wycieczka.

Kiedy zakończyliśmy swoją przygodę z podwodnym światem, daliśmy się ponieść emocjom i skorzystaliśmy z Diabelskiego Młynu umieszczonego na molo. I to wszytko z naszymi odważnymi Dzieciaczkami.

Tyle o naszej krótkiej przygodzie w Scheveningen. Mogłabym jeszcze wspomnieć o wizycie w polskiej karczmie “Polski stół” w Hadze, ale wierzcie mi – nie warto. Wolę rozpływać się nad miłymi wspomnieniami tego rodzinnie spędzonego dnia 🙂sweetmommylifedanhaagsealife4244163932

sweetmommylifedanhaagsealife4255430843314329

sweetmommylifedanhaagsealife43504384

sweetmommylifedanhaagsealife4364163244

sweetmommylifedanhaagsealife42664365

sweetmommylifedanhaagsealife4290430343994401

sweetmommylifedanhaagsealife42354448

sweetmommylifedanhaagsealife4551456145874598

sweetmommylifedanhaagsealife45474550

 

ZOBACZ WIĘCEJ:

sweetmommylifezoowrwscripsweetmommylifebunschotenrestsweetmommylifeamsterdamweekendrest